Moje sposoby na planowanie w PP

autor

Cześć!

Tym razem zrobię przerwę od mojego albumowego pamiętniczka z 2020 r. (możecie zerknąć tu i tu, jeśli nie widzieliście) i poopowiadam trochę o swoich sposobach na planowanie. 

Otóż ja w planowaniu jestem świetna, ale trochę jak wykładowca designu, który nigdy nie zaprojektował plakatu, czyli – w teorii idzie super, ale w praktyce bywało różnie 😉 No i w pewnym momencie postanowiłam przestać mieć do siebie żal o to, że zaplanowałam, a nie zrobiłam, co czasem bywa na tyle frustrujące, że w ogóle odechciewa się prowadzenia jakiegokolwiek plannera, czy to kalendarza, czy bujo. Wprowadziłam do planowania swoje zasady, żeby było to dla mnie narzędzie skuteczne i przyjemne, no i przede wszystkim – użyteczne.

Słowem wstępu: jestem freelancerką, pracę planuję w głównej mierze sama, ale muszę pilnować wielu terminów i do tego głównie służy mi mój planner. Łączę w nim rzeczy związane z pracą ze sprawami osobistymi, mam też miejsce na notatki i luźne myśli. Dziś chciałam przedstawić Wam kilka zasad, które w nim stosuję 🙂

Po pierwsze – nie przesadzaj

W moim kalendarzu pasjami stosuję naklejki-kropki, które pozwalają mi szybko ogarnąć wzrokiem, co się dzieje. Tak, jestem wzrokowcem i już sam układ graficzny zapisków ma wpływ na ich egzekucję. Kiedyś robiłam długie listy „to do”, od których bolały mnie oczy. Kiedy zaczynałam realizować punkty było nieźle, ale zazwyczaj ich liczba tak mnie przerażała, że nie robiłam prawie nic. Postanowiłam zacząć mierzyć siły na zamiary. Teraz w kalendarzu zapisuję 3-4 główne zadania związane z moim głównym projektem (po lewej, zielone) oraz 3-4 punkty związane z innymi zobowiązaniami i/lub sprawami  prywatnymi. Tyle, ile rzeczywiście jestem w stanie zrobić, następne muszą poczekać na inny dzień, no chyba, że jednak uda się je zrealizować szybciej, ale bez narzucania sobie tego. W takim układzie jest zachęcająco przejrzyście, aż się człowiekowi chce robić 😉

Po drugie – czasem się nie udaje

No właśnie. Kto w swoim planowaniu na papierze walczy z demonem nieskreślania i niebazgrania, ten wie, że najgorsze są niezrealizowane plany 😉 Ale hej, one się zdarzają! Tak więc w moim kalendarzu zdarzają się też strzałki przenoszące zadania na inny dzień, skreślenia i poprawki. Czy kogoś od tego oczy bolą? A czy to ważne? 😉 To mój planner!

Po trzecie – żeby było miło

Mój kalendarz z Projekt Planner to piękna rzecz, wykonana z dbałością o szczegóły, daje mi wiele miłych doznań estetycznych. Chcę więc także, żeby był ładny w środku. Kupiłam kilka pisaków i raz w miesiącu siadam i robię sobie rozkładówkę, przyklejam naklejki, podkreślam daty itd. Relaksuję się, bo działam kreatywnie, a przy tym tworzę narzędzie, które nie tylko jest użyteczne, ale też cieszy moje oczy zawsze jak z niego korzystam. Więc korzystam tym chętniej 🙂

Po czwarte – planner bazowy to nie wszystko

Kocham kartki w kropki! To pewnie przez prowadzenie bullet journalu oduczyłam się już kupować notesy z innymi liniaturami. Mam więc dodatkowy wkład do plannera z kartkami w kropki, które wpinam tam, gdzie akurat są mi potrzebne – kiedy chcę coś zanotować, a nie mam już miejsca w kalendarzu, kiedy chcę zrobić listę albo coś podobnego. Są świetnym uzupełnieniem plannera i polecam Wam serdecznie zakup takiego wkładu. Warto wykorzystać to, że plannery PP mają otwierane ringi, dzięki czemu mogę notować i nie gubić notatek, a nawet wpinać je tam, gdzie akurat są potrzebne lu usuwać, kiedy już potrzebne nie są. Czy może być lepiej? 😉

Po piąte – żeby było wygodnie

Wspomniane wyżej ringi pozwalają prowadzić planner tak, jak jest mi najwygodniej i korzystam z tego bardzo chętnie. Co miesiąc rozkładówki miesięczne z początku kalendarza przenoszę przed konkretny miesiąc, bo tak sprawdzają mi się lepiej. Podobnie z kartami do habit trackera – wrzucam je na koniec danego miesiąca. Żeby móc wszystko znaleźć zrobiłam sobie malutkie oznaczenia, które pozwalają mi szybko nawigować w moim plannerze 😉

Niby nie odkryłam Ameryki niczym, co tu dziś napisałam, a jednak sporo czasu zajęło mi dojście do takiego planowania, które mogę nazwać efektywnym dla mnie. Mam nadzieję, że te tipy pomogą także i Wam 🙂

pozdrawiam!

Justyna / ruda wykleja

Przeczytaj też...

Zastaw komentarz

Your email address will not be published.