Spersonalizuj swój planner – DIY

autor

Witajcie, z tej strony Jola.

Mamy wiosnę w pełni i niedługo lato. A te dwie pory roku to taki nowy początek, to całkiem nowa i nie zapisana karta, to świeży powiew wiatru,  żywe kolory kwiatów, zieleń dookoła a może by tak odświeżyć i nasz planner, dodać mu trochę nowego szlifu, koloru, powiewu świeżości i spowodować by planowało  nam się  przyjemniej  no i oczywiście jeszcze efektywniej  realizowało wszystkie nasze przedsięwzięcia. Zapraszam zatem na garść  inspiracji!

*Zrób kartę tytułową/ przekładkę miesiąca.

Odznaczenie miesiąca to bardzo praktyczny zabieg w plannerze. Oddziela  miesiące , zaznacza konkretną datę, pomaga w długoterminowym planowaniu i pozwala na szybkie znalezienie odpowiedniego miesiąca/ działu. I w ten sposób można spersonalizować swój planner  i  zaznaczyć ważne dla nas wydarzenia, treści czy też sekcje. Wykorzystałam tu zestaw papierów  Journal Stories, wzór papieru i koloru  dopasowałam kolorystycznie do danego miesiąca. W bloczku tym można znaleźć ciekawe graficznie  jak i uniwersalne wzory w wiosenno – letnich kolorach, które pomogą podkreślić charakter danej pory roku. Ja wybrałam pasujące mi  wzorem i kolorem karty , odznaczyłam dziurki wg wzoru karty z plannera i wycięłam za pomocą dziurkacza biurowego otwory.

W wersji minimalistycznej stronę tytułową można zostawić czystą, ale ja polecam trochę pobawić się z papierowymi dekoracjami czy  naklejkami,   puścić wodze wyobraźni i dać upust swojej kreatywności. Na pewno wyjdą Wam fajne strony tytułowe!

*Odznacz miesiąc za pomocą zakładek indeksujących.  Wpadłam na ten pomysł jak potrzebowałam oddzielić miesiące od siebie i by przy otwarciu plannera móc szybko znaleźć konkretny miesiąc.  Wykorzystałam tu tagi z bloczka papierów Journal Stories od Studio Forty. Tagi wycięłam z bloczka,  tu musicie obliczyć jaki rozmiar ma wasza karta tytułowa i jak chcecie rozmieścić zakładki. U mnie  karta tytułowa ma rozmiar  20,3 cm x 15,2 cm,  tagi mają ok. 4,5 cm .  Pomiędzy tagami zostawiam ok. 2 milimetrów wolnego miejsca   i wg tych wyliczeń po długości jednej z  kart zmieści mi się 5 zakładek.

Tagi minimalnie docinam w zaznaczonym miejscu. I taka moja osobista uwaga: jak wykonujecie ten krok to dotnijcie kilka tagów jednocześnie, bo wtedy będzie wyglądać to bardziej estetycznie i jesteśmy pewni, że wszystko będzie do siebie pasować.

Tak przygotowane tagi dokleiłam po krawędziach w wybranych kartach miesięcznych w odpowiednich miejscach by zachodziły na siebie, zabezpieczyłam je też z dwóch stron taśmą przezroczystą przed zniszczeniem i gotowe. Ozdobiłam też pierwszą kartę na maj, resztę kart zostawiam do ozdabiania na później, bo jak może wiecie lubię różnorodność.

*Tylną stronę tytułową nie zostawiam pustą,  bo poniekąd stanowi po rozłożeniu główną stronę miesiąca. Wykorzystałam ją na zapisanie najważniejszych spraw, zadań, dat czy celów jakie mam w danym miesiącu. Podzieliłam ją na tabele, do odznaczenia ważnych spraw wykorzystałam  m.in. naklejki kropki, strzałki i ulubione  przeze mnie wspomniane tagi.

 Nie zabrakło też cytatu miesiąca. Warto mieć taką stronę w plannerze, bo wszystkie ważne rzeczy mamy w jednym miejscu.

Mam nadzieje, że zachęciłam Was tymi sposobami do spersonalizowania swojego plannera, dodania mu koloru i osobistej nuty a małe DIY pozwoli na chwilę relaksu.

Dajcie koniecznie znać jak Wam się podobają moje inspiracje i no jestem bardzo ciekawa Waszych projektów.
Do następnego razu Jola.

Przeczytaj też...

Komentarz
  1. Katarzyna Ostrycharz 2 miesiące ago
    Reply

    Jakie to wszystko piekne i tak dobrze dobrane do siebie. Ja mam trudnosci ze znalezieniem swojego stylu. Pozdrawiam cieplo🌅

    • Jolanta Kin 2 miesiące ago
      Reply

      Hej Kasia , dziękuję! to prawda znalezienie swojego stylu to niełatwa sprawa, ale zawsze warto próbować nowego, doświadczać i eksperymentować. Może przyda się ten starszy wpis o moodboard i stworzysz własną mapę https://blog.projektplanner.pl/2017/08/04/moodboard-w-waszych-plannerach/
      pozdrawiam Jola

    • Projekt Planner 1 miesiąc ago
      Reply

      Warto próbować, tworzyć mimo wszystko, a w pewnym momencie trafiamy na ten „swój” styl – czyli moment, w którym poczujemy, że to co wyszło spod naszych rąk podoba nam się najbardziej i najlepiej się w nim czujemy 🙂
      Pozdrowienia i dziękujemy za komentarz! 🙂

Zastaw komentarz

Your email address will not be published.